O NAS
OFERTA
nasze możliwości dysponujemy turystyka piwna
zbójnickie wesele zbójnickie biesiady catering na kuligu
degustacja alkoholi pstrągi sery góralskie
zbójnickie pierogi takie rzeczy mamy kiermasze świateczne
personel po zbóju wypożyczalnia zbójnicka animacja
zbójnickie gotowanie
CIEKAWOSTKI
góralska kuchnia łemkowskie jadło pożywienie zbójników
szafran wódka pacholska zbójnicy i habryga
picie węgrzyna żarło beskidników co jadł zbójnik
PRZEPISY
GALERIA
KONTAKT
  • pic1
  • pic3
  • pic3
  • pic1
  • pic3
  • pic3

Żarło Beskidników

Beskidnicy żywili się głównie pokarmem pochodzenia roślinnego, gdyż ten stanowił podstawę wyżywienia uboższych warstw ludności w ówczesnej Rzeczypospolitej. Podstawowym pokarmem były wówczas produkty zbożowe i jarzyny. Powszechnie jadano więc chleb żytni, różnego rodzaju placki i podpłomyki z mąki razowej wypiekane w popiele, kluski i kasze zbożowe, ziarno prażone nad ogniem lub tłuczone w stępie oraz gotowane z niego polewki i bryje. Pożywienie tego rodzaju przygotowywano wówczas na co dzień w gospodarstwach chłopskich, domach mieszczańskich, karczmach i zajazdach.

Na wsi jadano zwykle groch ze słoniną, kapustę z kaszą, mięsem, rybami, grochem lub bobem, pieczoną rzepę, soczewicę, cebulę, brukiew, świeże i suszone owoce, grzyby, nasiona roślin, jaja itp. Mięso jadano bardzo rzadko. Ubodzy wieśniacy mogli pozwolić sobie jedynie na kupno tanich podrobów zwierzęcych. Przyrządzali je z kapustą lub grochem albo gotowali ze zbożem, uzyskując zawiesiste zupy. Podstawowymi przyprawami do tego rodzaju posiłków były zioła, kminek, chrzan, gorczyca i sól.

Powszechnie spożywano również wiele nabiału, mleka słodkiego i kwaśnego, masła, serów owczych i krowich, różnych potraw mlecznych, jaj kurzych i dzikiego ptactwa, podbieranych w lesie i w zaroślach. Jadano też sporo ryb łowionych w potokach górskich. W celu przechowania ich przez dłuższy okres solono je, wędzono i zasuszano. Latem zbierano dużo jagód, które zjadano na surowo i zasuszano na zimę.

Od wiosny do jesieni najpopularniejszym pokarmem były zupy; manna z jarzynami lub grochem, bryje z owocami lub grzybami, natomiast zimą potrawy ze zbóż i suszonych owoców. Posiłki spożywano zwykle dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Przygotowywano je w naczyniach glinianych, placki pieczono w popiele, a mięso na ogniu. Zbójnicy jadali zatem potrawy najczęściej wówczas przyrządzane na wsi, bowiem sami z ludności wiejskiej w większości się wywodzili i często sporą część roku (zwłaszcza zimę) spędzali na wsi.

Źródła historyczne świadczą jednak, że latem bandy zbójeckie korzystały z posiłków urozmaiconych, bogatych w potrawy mięsne. Dowiadujemy się z nich, iż beskidnicy dosyć często spożywali mięso cielęce, wołowe, wieprzowe i dziczyznę. Przypadki takie miały miejsce w czasie organizowanych napadów, podczas przebywania w lasach lub kryjówkach, kiedy to łatwiej było mięso ukraść lub upolować. Oto kilka przykładów. Piotr Ponczak zeznał w Muszynie, że jeden z nich przyprowadził do grupy woła, kiedy wracali lasami z Komarnika. Zbójcy zatrzymali się wówczas, rozpalili ogniska, zabili zwierzę, piekli mięso i jedli je przez trzy dni. Zabierali też pasterzom z szałasów owce, słoninę, sadło, sery itp. Zbójnicy z drużyny Dobosza zeznali, że podczas odpoczynku, dwóch przyprowadziło jałówkę, którą zarżnęli, następnie rozłożyli dwa ognie, przy jednym gotowali mięso, a przy drugim piekli. Innym razem przyprowadzili kilka owiec, które też upiekli i zjedli. Następnego dnia wszyscy leżeli w krzakach odpoczywając, a dopiero w trzecim dniu poszli rabować. Podczas dokonanego wtedy napadu zdobyli 17 chlebów, bukłak i konewkę gorzałki, tytoń, sery, owce i jałówki, które później bili i jedli. Jeden z pojmanych zbójców stwierdził nawet, że u Iwana Krzywowięzy w Olszynkowie mieli skład na kradzione mięso. Najczęściej jednak piekli je lub gotowali, a dla zabezpieczenia większych ilości przed zepsuciem solili, wędzili, marynowali i przechowywali w chłodnych miejscach.

Dla zdobycia dziczyzny zbójnicy - podobnie jak ludność wiejska - stosowali różnego rodzaju sidła i zatrzaski. Umieszczali je w pobliżu wodopojów lub na ścieżkach wydeptanych przez zwierzynę.

W XVII wieku upowszechnił się wśród beskidników zwyczaj częstego picia gorzałki. Przed napadami zbierali się w umówionym miejscu, by podczas wspólnego ucztowania omówić plan akcji. Jedli wówczas chleb, masło, ser, słoninę, bryndzę, kluski, placki, mięso, kiełbasy, zupy i inne potrawy, a pili mleka, wino, piwo, miód przaśny i gorzałkę. Jednak na ogół pożywienie zbójników nie odbiegało zbytnio od pospolitych rodzajów potraw używanych w owych czasach przez średnio zamożną ludność wiejską.

ZAUFALI NAM